piątek, 8 marca 2019

Kiedy zgubiłam swoje marzenia?

Jestem wkurzona. Wszyscy z grupy warsztatowej, w której uczestniczę, coś tworzą, idą naprzód, a ja, mimo ogólnego podniesienia poziomu energii, nadal nie wiem co robić, boję się zacząć. Moja Wewnętrzna Dziewczynka radosna i zadowolona biega w podskokach. Za to Wewnętrzna Nastolatka jest apatyczna i niezadowolona. Wyczuwam w niej jakąś pretensję, że ja miałam ten potencjał, radość, byłam kolorowym radosnym dzieckiem, do pewnego czasu wierzyłam, że czeka mnie coś wielkiego, że wszystko jest możliwe. W dziecięcej głowie miałam marzenia, że będę naukowcem albo pisarką itp. Z entuzjazmem wchodziłam w różne kreatywne zajęcia - pisanie, rysowanie, szydełko, poezja, książki - dużo tego było.

A później nagle w mojej głowie staję się apatyczną nastolatką, bez wiary w siebie, z bardzo zaniżonym poczuciem własnej wartości. Ja- nastolatka, ja - młoda dorosła już nie potrafię uwierzyć, że coś osiągnę, że zasługuję na miłość, na lepsze życie.

Czasami przychodzi takie poczucie, że jestem oszustką. Że mamię tą wrażliwą część siebie, że znowu będę na fali, a to tylko bajki, jakie sobie już kiedyś opowiadałam. Tak w głębi boję się uwierzyć, boję się poczuć znowu rozczarowanie sobą. Skąd ono pochodzi? Czy jest moje? Może to wynik tego, że moja matka ciągle patrzyła na mnie z niezadowoloną miną, może to jej?

Byłam najmłodsza, nieplanowana, a i czuję, że niezbyt przez nią chciana. Ona sama ze sobą nie umiała sobie radzić, spotykały ją ponure scenariusze. To nie ta droga, na której chciałabym pozostać. Moja droga jest wprawdzie nieco inna, ale leży jak na razie nie aż tak daleko.

To nie wina tej kochanej radosnej Dziewczynki, że jej matka nie umiała przyjąć prezentu od losu, będę jej o tym przypominać jeszcze nie raz. Właściwie mogę powiedzieć, że nawiązany kontakt z Wewnętrznym Dzieckiem już procentuje. W swojej chandrze nie spadam już na samo dno, a jeśli nawet jest dość nisko, to nie długo. Mam tę moc:) różne deficyty mogę sama sobie wyrównać, to że nie dano mi należytej uwagi dawno temu, nie oznacza że muszę ten brak nosić na swoich barkach, ja sama tak wiele mogę sobie dać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz