Po co mi to?
Sama jeszcze właściwie nie wiem. Zawsze coś musi mieć jakiś początek, więc niech ten blog będzie moim nowym początkiem.
Dziś jestem w trochę strasznym dla mnie miejscu. Mam już swoje lata - 42 prawie - a chcę dopiero rozpocząć swoje dorosłe, szczęśliwe życie, chcę stać się kobietą spełnioną, ze swoimi pasjami i swoimi finansami, które pozwolą dobrze żyć. Można by powiedzieć, że w okres dorastania wkraczam razem ze swoimi nastoletnimi synami. Pożegnałam starą siebie, opłakałam sporo strat. Nie wiem, czy to szczęście zrealizuje się, ale wiem, że jeśli teraz zejdę ze swej drogi do niego, to nie stanę już na niej nigdy. Zawiodę swoją Wewnętrzną Dziewczynkę, która mi zaufała, zawiodę Wewnętrzną Nastolatkę, z którą ta nić zaufania dopiero się tka. Mogę się przewracać, mogę trochę poleżeć, popłakać, ale nie stać mnie już na to, aby zawieść samą siebie.
Postanowiłam, że idę.
Bardzo proszę Cię o kontakt, mam pilną sprawę.
OdpowiedzUsuń